13.9 C
Wrocław
Jeśli tajne służby reprezentowały poziom ujawniony w telewizji przez gen. Piotra Pytla,...

Jeśli tajne służby reprezentowały poziom ujawniony w telewizji przez gen. Piotra Pytla, byliśmy bezbronni

Janecki.jpg
Gdyby to był teatr na potrzeby jakichś kontrwywiadowczych gier tajnych służb, od biedy można by to było wytrzymać bez wybuchu śmiechu. Ale niestety to było na poważnie. Gen. Piotr Pytel, szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego w latach 2014-2015, od 1994 r. w tajnych służbach, 13 lutego wystąpił w programie Moniki Olejnik „Kropka nad i”. I opowiedział o sensacyjnej rozmowie, w pierwszej połowie 2015 r. (rzuca się w oczy wyjątkowa precyzja co do daty), z jakimś posłem PiS (równie charakterystyczna precyzja). Tenże poseł zaproponował układ: szef wojskowych kontrwywiadowców Pytel i jego służba przestają „robić sprawę” na Macierewicza, bo wiadomo, że „może mu ona zaszkodzić”, a w zamian tenże Pytel „zyskuje nietykalność”. Na tę niecną propozycje z pierwszej połowy 2015 r. chyba już generał Pytel (prezydent Bronisław Komorowski mianował go generałem 2 kwietnia 2015 r.) dzielnie odpowiedział, że służba wojskowego kontrwywiadu „działa w granicach prawa i tylko na podstawie przepisów”. Gdy kontrwywiadowca Pytel dodał, że nawet nie wie, o co chodzi, poseł rzekł: „Przestań, przecież wiem, że kopiecie”. Powiedzieć, że takich bzdur nie powinien wypowiadać nawet kapral tajnych służb, a co dopiero generał, to mało. I to wcale nie z powodu wiarygodności. Tego typu „dialogi na cztery nogi” ośmieszają każdego funkcjonariusza państwa, i to ośmieszają dokumentnie. To już nawet w maglu można usłyszeć poważniejsze rozmowy. Nie mieści się w głowie, że generał wojskowego kontrwywiadu może pytlować (wedle słownika, to synonim takich słów jak brechać, kłapać dziobem, trajlować) tak piramidalne banialuki, i to w stylu jakiejś mało rozgarniętej przekupy. A jednak.
PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ