2 tys.? 6 tys.? 10 tys.? Za ile „da się wyżyć” w Polsce?

pieniadze 2.jpg

Każdy ma swoją definicję „biedy”, każdy także inaczej rozumie „bogactwo”. Jestem przeciwnikiem zaglądania do cudzego portfela, o ile nie jest on napełniany pieniędzmi publicznymi, czyli także moimi. **Są jednak osoby, które rozmawiają na ten temat publicznie. Dziwnie się składa, że są to osoby powiązane mniej bądź bardziej z poprzednią władzą. I to jest klucz. Bo zmiana z jesieni 2015 roku oznacza dla nich utratę tego, co mieli. Więc gardłują do upadłego na „państwo PiS”, które zabiera im ich przywileje.

Podczas grudniowej manifestacji przed sejmem zorganizowanej przy okazji dyskusji nad ustawa obniżającą emerytury byłym esbekom głos zabrał były komendant główny policji, gen. Jerzy Stańczyk, który swoją karierę zaczynał w Milicji Obywatelskiej.

Grozi nam pozbawienie podstaw do życia. Naprawdę. Ja skończyłem 80 lat. Za 2 tysiące złotych ja nie jestem w stanie wyżyć

— mówił. Oczywiście bez empatii dla osób w PRL represjonowanych, które przez lata marzyły o takich uposażeniach.

Gdy wybuchła afera dowiedzieliśmy się z rozmowy Elżbiety Bieńkowskiej z szefem CBAPawłem Wojtunikiem, że pani minister także ma pewien próg, poniżej którego zejścia sobie nie wyobraża. Mówiła o pensji swojej znajomej.

(…) ja dostawałam, powiem ci 6 tysięcy… 6 tysięcy… Rozumiesz to? Albo złodziej, albo idiota… To jest niemożliwe, żeby ktoś za tyle pracował

— wykrztusiła z siebie pani minister.

Licytacja trwa w najlepsze. Pierwsza prezes Sądu Najwyższego prof. Małgorzata Gersdorf rozmawiała z onet.pl o planowanych zmianach w wymiarze sprawiedliwości. Tłumaczyła, że jest przeciwna upublicznieniu oświadczeń majątkowych sędziów. Przy okazji rzuciła, że „za około 10 tys. brutto dobrze żyć można tylko na prowincji”.Kto tutaj jest kastą „panów”?

Dla porządku przypomnijmy, że dopiero od stycznia 2017 roku płaca minimalna w Polsce wynosi 2000 zł, a dopiero po wprowadzeniu programu 500+ udało się prawie wyeliminować skrajne ubóstwo wśród dzieci i młodzieży.

W tym kontekście wyjątkowo obrzydliwie brzmią słowa Marka Belki z przesłuchania przed komisją ws. Amber Gold o „Polakach – analfabetach”, którzy chcieli się wzbogacić, a zostali oszukani. Chodzi wszak o 19 tys. ludzi, zazwyczaj drobnych ciułaczy, którzy w bursztynowo – złotą piramidę finansową włożyli oszczędności całego życia. Gdyby żyło im się świetnie, nie szukali by zapewne ryzykownych inwestycji.

autor:Marcin Wikło

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ