-0.6 C
Wrocław
Minister Szyszko: W Puszczy Białowieskiej zaczyna się dziać to, co powinno rozpocząć...

Minister Szyszko: W Puszczy Białowieskiej zaczyna się dziać to, co powinno rozpocząć się parę lat temu

Na wszelki wypadek, żeby nie było żadnych niedociągnięć, ponieważ UE również została wprowadzona w błąd, zostawiliśmy 1/3 zagospodarowanych lasów Puszczy swojemu biegowi i myślę, że za dwa, za trzy lata, wszyscy się już złapią za głowę, gdy zobaczą, co tam się dzieje

– powiedział w rozmowie z portalem wPolityce.pl prof. Jan Szyszko, Minister Środowiska.

Panie Ministrze, spotkał się Pan ostatnio z mieszkańcami Hajnówki i przedstawiał im plan ochrony Puszczy Białowieskiej. Ten plan, mówiąc wprost, to „dobre gospodarowanie” tym obszarem?

Jan Szyszko, Minister Środowiska: Byłem w Hajnówce na zaproszenie mieszkańców, którzy podziękowali mi za działalność na rzecz Puszczy, za to że zaczyna się tam dziać wszystko, co powinno rozpocząć się parę lat temu. Chcę powiedzieć, że na terenie Puszczy Białowieskiej, która obejmuje Park Narodowy i trzy nadleśnictwa gospodarcze, wyznaczono obszary Natura 2000, zarówno z punktu widzenia dyrektywy ptasiej, jak i dyrektywy habitatowej. Jednak na skutek zaniechania działań ochronnych, czyli w pewnym sensie działań gospodarczych, zaczęły ginąć siedliska i gatunki, wyznaczone w ramach tego programu. W związku z tym, groził nam proces przed Unią Europejską. Równocześnie chcę podkreślić, że zanik tych gatunków i siedlisk był spowodowany tym, że na skutek braku działań ochronnych zamarło ponad 4 mln m3 drzew – a o ile każde drzewo ma 1 m3, to w sumie ponad 4 mln drzew zamarło na skutek występowania szkodliwych gatunków w stosunku do świerka, jak kronik drukarz.

Działania ekologów i poprzednich władz, które postanowiły pozostawić Puszczę Białowieską samą sobie, czyli postawiły na ochronę bierną, „naturalną”, przyniosły w takim razie nie tylko straty finansowe, ale także straty w faunie i florze. Na dodatek te działania mogą sprowadzić na nas proces ze strony UE. Ich podejście de facto obróciło się przeciwko nim samym…

Chciałbym jednak sprostować, że to nie są ekolodzy, ponieważ ekologiem jestem ja, jest nim ten, kto zna funkcjonujące w przyrodzie procesy. To są ludzie dobrego serca, którzy uważają jednak, że największym wrogiem przyrody jest człowiek, a najwyższą formą ochrony jest niewycinanie drzew i niezabijanie zwierząt. Podchodzą do tego, mam taką nadzieję, z dobrocią serca, choć myślę, że są również ludzie, którzy tym sprawnie sterują.

I tak rzeczywiście się stało. Zamarły drzewostany, a przez to gnije ponad 4 mln m3 drzew, a także zaczęły ginąć siedliska wyznaczone przez Unię Europejską. W tej chwili rozpoczęliśmy program naprawy tej sytuacji, zgodnie z prawem unijnym i naszą najlepszą wiedzą, czyli zgodnie z planem działań ochronnych zatwierdzonych w ramach konkretnych procedur prawnych. A ponieważ sprawa jest niezwykle głośna, również na całym świecie, a cały szereg osób – wyznające tę koncepcję najwyższej formy ochrony jako: nie wycinać, nie zabijać, a najgorszym wrogiem zasobów przyrodniczych jest człowiek – zostawiliśmy 1/3 terytorium lasów gospodarczych w Puszczy zgodnie z założeniami tych ludzi, żeby sami zobaczyli, jak będą wyglądały te lasy za rok, za pięć czy też dłużej. Wtedy zaobserwują, że zniknęły siedliska, a tym samym będą ponosić odpowiedzialność za ten stan rzeczy.

A w jaki sposób przekazanie tej części obszaru Puszczy wygląda w praktyce?

Przez cały rok na terenie Puszczy, czyli Parku Narodowego i tych trzech nadleśnictw gospodarczych, założono sieć 1450 powierzchni obserwacyjnych i dokonano na nich dokładnej inwentaryzacji drzew, ilości zamarłych drzew oraz występujących tam prawie 1200 gatunków. W tej akcji brało udział ponad 200 specjalistów, reprezentujących wiedzę gleboznawczą, drzewostanową, fitosocjologiczną, entomologiczną i ornitologiczną, jak również archeologiczną. Dokonano mapy Puszczy, ustalono stan zerowy i od tego momentu na obszarze 2/3 rozpoczynamy działania ochronne, a 1/3 pozostawiamy zgodnie z założeniami tych ludzi, czyli bez jakichkolwiek działań ochronnych. Liczymy to również w układzie ekonomicznym i finansowym – kto ponosi za co odpowiedzialność i jakie będą tego koszty.

Kiedy będą widoczne pierwsze efekty tego procesu?

Być może za rok, za dwa, czy dłużej. W tej chwili oceniamy: ile leży milionów metrów sześciennych drewna, gdzie zginęły siedliska oraz gatunki zwierzęce. Teraz na tych 2/3 lasów rozpoczynamy proces ich przywrócenia, 1/3 jest pozostawiona własnemu losowi. Straty już są szacowane, a do tego będziemy patrzyli na efekty w postaci emisji dwutlenku węgla do atmosfery, jakie koszty wiążą się z zanikiem gatunków i siedlisk. O tym jest informowana nie tylko Komisja Europejska, ale również wszystkie kraje członkowskie UE i wszystkie państwa świata. Już w tej chwili można wejść na stronę Ministerstwa Środowiska i samemu zobaczyć, jaki jest ten stan zerowy, a po dopracowaniu, będzie można wejść na każdą powierzchnię i zobaczyć różnicę w konkretnym czasie.

W tym momencie o stratach jakiego rzędu możemy w tej chwili mówić?

W tej chwili wartość drewna, które tam zamarło i ulega deprecjacji, to straty na ok. 800 mln, a nawet do 1 mld złotych…

… To ogromne koszty.

Tak, trzeba być niezwykle bogatym państwem, żeby pozwolić sobie na coś takiego.

 Wrócę do spotkania z mieszkańcami Hajnówki. Obecni byli tam także ci tzw. ekolodzy, przeciwnicy ingerencji w Puszczy Białowieskiej. Rozmawiał Pan z nimi? Wyrazili znowu jakieś pretensje, czy może coś odpowiedzieli na te konkretne dane?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ