“Siara” Rewiński o “wewnętrznej emigracji” aktorów: “Niech idą, służę poradą. Od dawna jestem prześladowany przez PO i PSL”

rewinski.jpg
fot: youtube

Jeżeli ktoś dostaje pieniądze, a teraz ich nie dostaje, to trzeba zapytać: czy Krystyna Janda dostawała je słusznie, a teraz nie dostaje ich niesłusznie, czy jest wręcz przeciwnie? Może dostawała je ponieważ była protegowaną Andrzeja Wajdy?

— mówi Janusz „Siara” Rewiński w rozmowie z wPolityce.pl.

wPolityce.pl: Dzwonią do Pana koledzy aktorzy uskarżając się na rządy Prawa i Sprawiedliwości? Ostatnio stało się to modne w środowisku aktorskim, przoduje tutaj Krystyna Janda, która z powodu PiS miała niemal wpaść w depresję.

Janusz „Siara” Rewiński: Nie, ponieważ od dawna nie mam zbyt wiele wspólnego ze środowiskiem aktorskim. Po tym jak zakończyłem pracę w Teatrze Komedia i przeszedłem na własny rozrachunek, jedynie sporadycznie spotykam się z różnymi aktorami. Z drugiej strony nie mam czasu na spotkania z aktorami, którzy w garderobie grają w kości i politykują, mówiąc to, co przelotem przeczytali w „Gazecie Wyborczej”, która akurat była wystawiona na witrynie w kiosku, czując się inteligentami, ponieważ mają tytuł magistra sztuki. Moja osoba w świecie aktorskim jest kompletnym ewenementem. Jestem „wyplujem”. Nie polemizuję z aktorami, szanuję ich, znam ich, z większością z nich występowałem w różnych przedsięwzięciach, niektórych z nich omijam z daleka. Niektórym wskutek używania różnego rodzaju używek wyprostowały się zwoje mózgowe.

Jednak z pewnością informacje o histerii wielu Pańskich kolegów po fachu, do Pana dochodzą. Jak Pan je sobie tłumaczy?

Aktorzy są wrażliwymi ludźmi i w związku z tym bardzo łatwo moim zdaniem nimi manipulować. Podlegają częstym wahnięciom nastrojów. Zauważmy, że wykształceni ludzie przed wojną bardzo często byli socjalistami, czyli byli wrażliwi społecznie, nie będąc jednocześnie w grupie hrabiów, panów i właścicieli ziemskich. To była z pewnością zaleta. Wszyscy pamiętamy powiedzenie: „Kto nie był socjalistą przed wojną, to po wojnie był kanalią”. Aktorzy mojego pokolenia są wychowani w socjalizmie, czyli mieli do czynienia z komunistyczną maszyną propagandy. Jednym udało się nie kłaniać czapką radzieckiej rewolucji, a udało im się to, ponieważ byli mało znani. Inni z kolei korzystali pełnymi garściami z socjalistycznych osiągnięć i byli tubą komitetu centralnego. Teraz mamy tego reperkusje. Pamiętajmy, że starzy aktorzy podlegają czemuś co w filmie „Superprodukcja” barwnie się nazywa geriatria i demencja.

Aktorzy spłacają długi swoich PRL-owskich protegowanych?

Każdy aktor powinien być rozpatrywany indywidualnie. Każdy człowiek jest inny. Kariera każdego aktora jest inna. Wspomnę tylko na jedno wydarzenie. Kiedy byliśmy poddawani rygorom stanu wojennego, to część aktorów na czele z Andrzejem Wajdą była w Paryżu i kręciła film według „Sprawy Dantona” Przybyszewskiej. Wzbudził on niesamowitą konsternację Jacques’a Chiraca, który wychodził z premiery z dziwnym uśmiechem. Widzowie wiedzieli, że Wajda i Przybyszewska mieli złe wyobrażenie rewolucji francuskiej. Jeżeli tamci byli w tym czasie w Paryżu, a my tutaj pędziliśmy bimber i załatwialiśmy kiełbasę w Karczewie, to nasze losy i spojrzenie na socjalizm, na przemiany, na „Solidarność”, a później na ludzi, którzy najpierw stali pod pomnikiem w Gdańsku i recytowali apel poległych robotników, a na koniec z niewiadomych przyczyn stanęli po stronie oszustów, było inne. Ukradli oni ideę „Solidarności” sprywatyzowali ją, zamienili na wille, samochody, kariery i służą w tej chwili obcym mocarstwom i spiskują przeciwko Ojczyźnie.

Ludzie kultury Pana zdaniem nie powinni zabierać głosu w sprawach związanych z polityką?

Kiedyś mówiono, że ksiądz nie powinien zabierać głosu, bo powinien zajmować się religią. Aktor jest takim samym obywatelem jak każdy, jest człowiekiem aktywnym, wrażliwym, zaangażowanym i jak każdy człowiek myli się, co jest rzeczą ludzką. Ksiądz Tischner powiedział kiedyś, że są księża i księżyska, a ja powiem, że są aktorzy i aktorzyska.

Ostatnio modna stała się „wewnętrzna emigracja”. Coraz więcej aktorów deklaruje, że musiała uciec w głąb siebie z powodu rządów Prawa i Sprawiedliwości. Słyszał Pan o tym? Ostatnia na emigrację udała się Krystyna Janda.

Tym, którzy dzisiaj o tym mówią, polecam zbadanie historii mojej skromnej osoby. Osobiście wiem, co to jest wewnętrzna emigracja spowodowana prześladowaniem przez władzę. Jestem od dawna prześladowany przez władze PSL-u i Platformy Obywatelskiej. Po tym, jak zostałem brutalnie pozbawiony możliwości wykonywania zawodu, napisałem list do przewodniczącego Rady Europejskiej, w którym powiadomiłem, że nie mam się do kogo zwrócić z moim problemem. Prezydentem i premierem były wtedy osoby wywodzące się z partii rządzącej. Pytałem więc wiceprzewodniczącego, do kogo mam się zwrócić? Odpowiedział mi, że mam zwrócić się do sądu. Wszyscy jednak doskonale wiemy, że od kilku lat trwa w nich konflikt, a teraz trwa rewolucja. Niech aktorzy więc nie mówią o emigracji wewnętrznej przed Prawem i Sprawiedliwością, tylko niech przeanalizują moją wewnętrzną emigrację i odpowiedzą, co zrobili w mojej sprawie? Czy zabrał głos prezes SPATiF, albo przewodniczący ZAIKS? Nie, nawet pies z kulawą nogą nie zainteresował się tym, że na oczach całej Polski został wyrzucony program „Siara w kuluarach” z Telewizji Publicznej za prezesa Brauna. Niech sobie idą na wewnętrzną emigrację, służę poradą. Powiem im jak od podstaw buduje się gospodarstwo rolne, na którym w dalszym ciągu będą prześladowani, jak ja, jako rolnik przez władzę PSL, która m.in. zabrała mi dopłaty do rolnictwa.

Pan jednak ma powody, aby mówić o wewnętrznej emigracji. Krystyna Janda takich powodów zdaje się nie mieć. Nikt jej nie prześladuje.

Jeżeli ktoś dostaje pieniądze, a teraz ich nie dostaje, to trzeba zapytać, czy Krystyna Janda dostawała je słusznie, a teraz nie dostaje ich niesłusznie, czy jest wręcz przeciwnie? Może dostawała je, ponieważ była protegowaną Andrzeja Wajdy, a teraz nie dostaje, ponieważ przestała być protegowaną prominenta, który mówił, że media są „nasze i nie nasze”, a który był w zgodzie z Komitetem Centralnym.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ