Jim Caviezel, aktor który zagrał Jezusa w „Pasji” kocha … Polskę !

foto: mat prasowy

„Pasja” to film który uratował miliony dusz. Drugi – ocali miliardy – z Jimem Caviezelem, aktorem, który w „Pasji” Mela Gibsona zagrał Jezusa, rozmawia Ewelina Steczkowska.

Wiem, że zna Pan bardzo dobrze historię Polski. Skąd takie zainteresowanie? Jacy są Pana ulubieni polscy święci?
Moja żona mówi, że jestem najbardziej podobny do św. Piotra (śmiech). Moim najbliższym świętym jest Jan Paweł II. Medalik z Jego obliczem, który zresztą sam poświęcił, noszę stale na swojej szyi. Spotkałem Go dwa razy w życiu; to On zainspirował mnie do zagrania w „Pasji”.Wspominał Pan, że do Polski przyleciał po to, aby prosić o modlitwę różańcową w intencji filmu Mela Gibsona. Jakie zadania według Pana ma do spełnienia Polska w Europie, ale także na całym świecie, w kwestii wiary i dawania świadectwa?
Przetrwaliście dwa reżimy i wyszliście z tego obronną ręką. Zadaniem dla was, Polaków, jest trwanie w wierze i modlitwa, zwłaszcza różańcowa. Byliście zawsze przy Matce Bożej, Ona was prowadziła i nadal będzie, jeśli wytrwacie.

Czy jest już Pan niejako niewolnikiem Matki Bożej?
Tak, podobnie jak św. Jan Paweł II. Totus Tuus.

Jest Pan narratorem w filmie o Janie Pawle II „Wyzwolenie kontynentu. Jan Paweł II i upadek komunizmu”, wyprodukowanym przez Rycerzy Kolumba. W jakim stopniu ten Święty wpłynął na Pana życie i na ile cierpienie papieża przypominało Panu Drogę Krzyżową Jezusa?
Święty Jan Paweł II nauczył mnie odwagi, również odwagi w cierpieniu. Nauczył mnie bez kompromisu mówić o sprawach wiary, mówić prawdę. Ona ocala, również w cierpieniu.

Czym ma być film „Pasja 2”? Czy będzie opowiadać o działalności Jezusa po zmartwychwstaniu? Czy więcej o Apostołach i uczniach, którzy nauczali w imieniu Jezusa?

„Pasja” to film, który uratował miliony dusz. Drugi – ocali miliardy. Jeśli wydawało ci się, że „Pasja” to mocny film, to zobaczysz, co zrobimy teraz. To będzie największy film w historii kina.

Czy to, że zdecydował się Pan zagrać w „Pasji”, a teraz w jej kontynuacji, wynika z tego, że chciał Pan opowiedzieć się wartościami? Czy to, że występuje Pan w filmach religijnych sprawia, że jest Pan stygmatyzowany?
Tak. Nie jest „wygodne” być hollywoodzkim aktorem i praktykującym katolikiem. Przeczytałem list Jana Pawła II do artystów. Powiedział coś, czego powinno być świadome każde pokolenie Amerykanów: „Wolność jest nie po to, abyście spełniali swoje zachcianki, ale po to, by dać wam prawo czynienia tego, co powinniście czynić”. Jako artysta biorę odpowiedzialność za projekty, które wybieram. Czytając ten list, czułem również, że wszystko co robię, musi być przesiąknięte duchem Bożym, duchem odkupienia.

Jak można wytłumaczyć fakt, że w czasie, gdy grał Pan w „Pasji”, Pana spojrzenie jako Jezusa nawracało ludzi? Przykładem jest przecież Pietro Sarrubi, który zagrał tam Barabasza.
Ja tylko grałem, a Bóg działał…

WYWIAD POCHODZI Z „GAZETY POLSKIEJ”

Telewizja Republika.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ