Wiceminister Wójcik: Elity prawnicze miały 27 lat na reformę wymiaru sprawiedliwości. “Nie było to w ich interesie

fot: youtube

Warto się też zastanowić, dlaczego dopiero teraz środowisko sędziowskie chce nagle rozmawiać o reformie. Nagle się przebudzili, bo rządzący położyli własne konkretne projekty na stół? Mieli 27 lat, aby taką reformę przeprowadzić. Ale żadne zmiany nie były w interesie sędziowskich elit.

— mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl Michał Wójcik, wiceminister sprawiedliwości.

wPolityce.pl: Panie ministrze, debatując o zmianach w Krajowej Radzie Sądowniczej, najczęściej wysuwaną wątpliwością jest pomysł wygaszania kadencji członków KRS. Jak się Pan do tego odniesie?

Michał Wójcik, wiceminister sprawiedliwości: Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro zwrócił uwagę na tę wątpliwość i z tego względu złożyliśmy wniosek do Trybunału Konstytucyjnego. Chcemy, aby Trybunał zbadał, czy zgodne z konstytucją są wybory na kadencje indywidualne.

Opozycja mówi, że ustawą o KRS próbujecie wpłynąć na zapisy konstytucji.

Nie ma to nic wspólnego z rzeczywistością. Konstytucja określa sposób wyboru np. posłów i senatorów, ale w przypadku KRS sytuacja jest inna, ponieważ całą procedurę określa ustawa.

Kolejną budzącą wątpliwości propozycją jest wybór sędziów przez Sejm. Może to zdaniem opozycji prowadzić do stygmatyzacji tych sędziów ze względu na mianowanie ich przez określone środowisko polityczne. Kwestię tę podnosi m.in. poseł Kukiz‘15 Tomasz Rzymkowski.

Art. 4 Konstytucji mówi o zwierzchniej władzy narodu, który sprawuje tę władzę w sposób pośredni. W przypadku władzy sądowniczej proponujemy urzeczywistnienie tego artykułu. Ci, którzy mają mandat do sprawowania władzy w imieniu narodu, mają prawo uczestniczyć w procedurze wyboru członków Krajowej Rady Sądowniczej. Nie jest to czymś wyjątkowym w Europie. Są państwa, w których parlament decyduje, kto może być sędzią. W części krajów europejskich nie ma w ogóle takiego organu jak KRS. Są też państwa, gdzie to minister sprawiedliwości składa wniosek np. do prezydenta czy monarchy, pytając o nominację sędziowską. A także, gdzie sam minister sprawiedliwości nominuje sędziego. Są to kraje Europy Zachodniej i nikt tam nie czyni z tego powodu zarzutów upolitycznienia sędziów, nie podważa zasad demokracji. W Polsce opozycja usiłuje z każdej reformy uczynić problem polityczny.

Z drugiej strony trzeba przyznać, że każdy wybór jest polityczny…

Politycy już dzisiaj zasiadają w Krajowej Radzie Sądowniczej, ostatecznie o nominacji sędziego także decyduje polityk – prezydent jest przecież przedstawicielem władzy wykonawczej. Do tej pory nie robiono z tego problemu upolitycznienia.

Panie ministrze, a czy w całej tej burzliwej dyskusji o reformie sądownictwa są pomysły autorstwa opozycji, nad którymi warto się pochylić?

Problem polega na tym, że opozycja nie daje konkretnych propozycji, tylko nieustannie atakuje wszelkie nasze projekty. To nie jest merytoryczna krytyka, nad którą można się pochylić, tylko totalny, czysto propagandowy atak. Może dlatego, że doskonale zdają sobie sprawę z fatalnej kondycji sądownictwa, z tego, że Polacy żądają reformy, i z tego, że nasze propozycje dają szansę na znaczącą poprawę tej sytuacji. Tylko ze strony Kukiz’15 usłyszeliśmy o pomyśle powołania sędziów pokoju – i to jest kwestia, na którą warto się zastanowić, o czym już mówił minister Zbigniew Ziobro. Warto się też zastanowić, dlaczego dopiero teraz środowisko sędziowskie chce nagle rozmawiać o reformie. Nagle się przebudzili, bo rządzący położyli własne konkretne projekty na stół? Mieli 27 lat, aby taką reformę przeprowadzić. Ale żadne zmiany nie były w interesie sędziowskich elit.

Kończąc, kwestią sporną jest także podział Krajowej Rady Sądowniczej na dwie izby.

Będą dwa zgromadzenia. Jedna z izb będzie miała charakter czysto polityczny i znajdą się tam posłowie i senatorowie, zaś w drugim podmiocie będą zasiadali sędziowie. Nieprawdą jest, że większość będą mieli politycy, bowiem większość składu stanowić będą sędziowie. Co więcej, w razie sporu, to ich głos będzie decydujący.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ