Brudziński o działaniach opozycji: „Marsz Wolności to zwycięstwo wolności i demokracji. Dziś Warszawa jawi się jako oaza wolności i spokoju”

Brudzinski.jpg

Marsz Wolności to nie zwycięstwo opozycji, ale zwycięstwo wolności i demokracji, bo Polska dziś jest jednym z niewielu państw Europy, w której ludzie mogą bezpiecznie o każdej porze roku, dnia i nocy, maszerować po ulicach swojej Stolicy

— powiedział na antenie Radia Maryja Joachim Brudziński, wicemarszałek Sejmu, pytany o to, czy odbywający się w minioną sobotę opozycyjny „Marsz Wolności” był zwycięstwem PO.

Podkreślił, że na pewno w innych stolicach państw starej Unii nie jest tak bezpiecznie. Przypomniał również o tym, że to właśnie na ulicach europejskich stolic dochodziło i dochodzi do dantejskich scen.

Dziś Warszawa jawi się jako oaza wolności i spokoju

— stwierdził Brudziński.

Zwrócił uwagę, że jeżeli są obywatele, którzy uważają, że w imię mniej lub bardziej absurdalnych haseł należy się skrzyknąć i maszerować po ulicach stolicy, to jedynym zadaniem rządu jest zapewnienie im bezpieczeństwa.

Tu szczególne ukłony należą się polskiej policji, kierowanej przez skutecznego ministra Mariusza Błaszczaka, który po raz kolejny udowadnia, że jeżeli tylko się chce, to bez żadnych prowokacji – tak, jak miało to miejsce za czasów rządów PO, kiedy bito młodych uczestników Marszy Niepodległości, kiedy dokonywano prowokacji ze spaleniem wozu transmisyjnego czy spaleniem budki w ambasadzie rosyjskiej, żeby do Europy szedł sygnał, że dzieje się coś złego – można w Polsce maszerować

— powiedział wicemarszałek Sejmu i dodał:

Dziś pod rządami Prawa i Sprawiedliwości odbywa się kolejny marsz, w którym ludzie mogą maszerować, a jedynym zadaniem policji jest zapewnienie im bezpieczeństwa. To tryumf demokracji i wolności – tak, jak słusznie skomentował ten marsz na terenie stoczni szczecińskiej Jarosław Kaczyński, który powiedział, że dziś mogą maszerować, bo mamy prawdziwą wolność, a jedynym zadaniem władzy jest tę wolność zapewniać.

 

Przyznał, że to, że opozycja będzie krzyczeć, straszyć, pisać listy, donosy, wzywać na pomoc tych, którzy sami mają problemy we własnym kraju z porządkiem demokratycznym – to są uroku ludzi, którzy oderwani od różnego rodzaju przywilejów dzisiaj krzyczą, bo chcieliby uczynić wszystko, żeby powrócić i robić to, co robili przez 8 lat.

Polityk odniósł się także do wizyty Jarosława Kaczyńskiego w Szczecinie. Zapytany o słowa Grzegorza Schetyny, który stwierdził, że za rządów PO było lepiej, Brudziński zaczął od uporządkowania kilku faktów.

Za czasów PO za gospodarkę morską odpowiadał jeden z 11 podsekretarzy stanu u jakże kompetentnego ministra, jakim był minister Nowak. Jakie to rodziło skutki? A no przypomnijmy. Jedną z pierwszych decyzji rządu Donalda Tuska była tzw decyzja o specustawie stoczniowej, która skutkowała likwidacją stoczni w Szczecinie i Gdyni. Nie udało im się rozgrabić Stoczni Gdańskiej, bo w krótkim okresie rządów PiS udało się tę stocznię sprywatyzować, tak samo, jak Stocznię Remontową, która została sprywatyzowana poprzez tzw. prywatyzację pracowniczą

— przypomniał Brudziński.

Specustawa skutkowała tym, że dziesiątki tysięcy stoczniowców straciło pracę z dnia na dzień, a majątek stoczni został rozgrabiony.

Joachim Brudziński przyznał, że wydawałoby się, że są takie obszary, które są poza politycznym sporem, ale tak nie jest. Dodał, że gdyby politycy PO mieli chociaż odrobinę elementarnej przyzwoitości wobec stoczniowców, „ludzi morza”, to skorzystaliby z okazji i siedzieli cicho.

Co mieli naniszczyć w Szczecinie, to już naniszczyli. Powinni siedzieć cicho, kiedy zapadają ważne decyzje dla całej gospodarki morskiej – bo my jej nie dzielimy, traktujemy ją jako całość

— podkreślił.

Do niedawna Szczecin był matecznikiem Platformy Obywatelskiej. Ale Szczecinianie mają prosty obraz tego, co działo się przez 8 lat rządów PO. Zniszczona stocznia, rozgrabiony majątek Polskiej Żeglugi Morskiej, setki milionów dolarów zarobionych i pozostawionych w kasie PŻM przez Pawła Brzezickiego wyparowało. Statki były kierowane na remonty do prywatnych spółek, doprowadzono na skraj upadłości Polską Żeglugę Bałtycką, wpuszczano niemieckich armatorów kosztem krajowych armatorów. Dziś ci ludzie mają czelność chwalić się tym, że za ich rządów było lepiej. Było lepiej ich kolegom, ale nie tym, którzy z dnia na dzień tracili pracę. Dziś konsekwentnie to odbudowujemy, m.in. dzięki reaktywacji Ministerstwa Gospodarki Morskiej. Wraca nadzieja na to, że w portach będzie nowe otwarcie, nowe rozdanie

— powiedział Joachim Brudziński.

Wicemarszałek Sejmu zwrócił się również do polityków Platformy Obywatelskiej:

Mieliście swój czas. Pokazaliście przez te 8 lat, jak niszczycie, rozkradacie i sprzedajecie za bezcen majątek narodowy

— podkreślił na antenie Radia Maryja Joachim Brudziński.

źródło: wpolityce.pl

ZOSTAW ODPOWIEDŹ