Rozgrywki polityczne mają to do siebie, że zawsze oparte są o racjonalne przesłanki. Tu nie ma miejsca na spekulację czy natchnienia. Dlatego aż dziw bierze, że obecne zamieszanie wokół festiwalu w Opolu nie zostało rozwiązane właśnie w kontekście podstawowego pytania, kto ma w tym interes?
Ostatnie dni dają człowiekowi olbrzymią dawkę refleksji i zadumy nad życiem. Zmarł Zbigniew Wodecki artysta, który swoim talentem i niezwykłą lekkością niejednokrotnie ratował życie i podnosił z ziemi. Swoimi piosenkami uskrzydlał. Natomiast wczorajszy zamach na koncercie jednoznacznie ucisza to pasmo narastających niezwykłości wokół wydarzenia artystycznego w Opolu i artystów, którzy masowo wyrażali swój protest, że nie wezmą udziału w spektaklu politycznym. Następuje inicjacja społecznej bomby kasetonowej.
Paradoksalnie odpowiedź na to zamieszanie i prowadzoną rozgrywkę związaną z Telewizją Polską, można połączyć z wywiadem, którego udzielił dziś Lech Wałęsa Gazecie Wyborczej. Tekst przeszedł prawie bez echa. Co zastanawiające, ten człowiek podważył całe swoje życie i wyobrażał sobie je zupełnie inaczej. Można pomiędzy wierszami i w nich samych zrozumieć, że ta polityka jaką on uprawiał całkowicie go zdradziła. Warto pozostać w tej właśnie refleksji i przekazać ją osobom, które są przekonane, że trzymają rękę na pulsie wydarzeń politycznych związanych z Telewizją Polską.
Nie da się tego zrozumieć biorąc tylko kontekst dnia dzisiejszego. Trzeba popatrzyć szerzej na telewizję, ale przede wszystkim na to, kto byłby zainteresowany i mógłby przeprowadzić taką akcję?
Jest sprawą oczywistą, że jest to interes, w który za chwilę uderzy ustawa abonamentowa. Człowiek, który będzie musiał otworzyć swoje kieszenie, nie zrobi tego lekko. Nie ma się co łudzić, że odda pole bez walki. To człowiek, który swoje medialne imperium zbudował od podstaw. Dodatkowo zwerbował do siebie największą księżną telewizyjną, która przez dziesiątki lat budowała pozycję obecnych gwiazd, które dziś się buntują. One jej to zawdzięczają.
Potężne interesy i jeszcze potężniejsze naciski, jednak warto cofnąć się o krok. Może to zrobić każdy człowiek. Można uczyć się na błędach i odpuścić. Szkoda rodziny, czasu i życia na konflikty, na ciągłe zwycięstwa i swoje interesy.
Jan Paweł II mierzył się z tymi największymi ciśnieniami świata. Gdy sytuacja była przerażająco prawdziwa, nie dociekał na siłę. Zostawiał to pod rozwagę każdego spotkanego człowieka. Wyszedł z tego zwycięsko. Znał swoje ograniczenia, był pokorny i przede wszystkim mądry.
Może dziś zamiast rozwijać spór właściwie o nic, bo festiwal trwa tylko chwilę, warto włączyć muzykę Zbigniewa Wodeckiego i posłuchać co artysta mówił o przemijaniu i życiu?
Zwyczajnie tak po ludzku usiąść i pomyśleć o swoim życiu.
Kim jestem i dokąd zmierzam?
Odpowiedź może przyjdzie jeszcze w porę. Przed okrutnym słowem mat, które niekoniecznie to my mamy wypowiedzieć. Ono może być nam dane.
źródło: Paweł Zastrzeżyński
















