Prof. Żaryn o słowach Bodnara: “Trzeba ciągle powtarzać, także w Polsce, że nasz naród nie ma nic wspólnego z Holokaustem”

Mam nadzieję, że słowa Rzecznika Praw Obywatelskich pozostaną niezauważone. Przy ewidentnej złej woli mogą być wykorzystane do wspierania ocen, że sami Polacy i to w dodatku ważni urzędnicy państwa polskiego zaświadczają, że w Polsce toczy się jakiś spór o udział Polaków w Holokauście. Natomiast przeprosiny pana Bodnara, mogą zostać potraktowane przez zachodnie media, że „Polacy nie potrafią się pogodzić z prawdą i reakcja pana Bodnara starczyła na jedno zdanie, a potem wrócił do kolein wyżłobionych przez krzykliwą propagandę prawicowo-nacjonalistyczną opinii publicznej”. Takie mogłyby pojawić się komentarze w zachodnich mediach

— mówi prof. Jan Żaryn, historyk i senator PiS, w rozmowie z wPolityce.pl.

wPolityce.pl: Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar powiedział na antenie TVP Info, że naród polski współuczestniczył w realizowaniu Holokaustu. Co pan sądzi o tych słowach?

Prof. Jan Żaryn: Słowa pana Bodnara zupełnie nie przystające do rzeczywistości. Trzeba ciągle powtarzać, także w Polsce, że nasz naród nie ma nic wspólnego z Holokaustem. Bardzo dobrze, że pan Bodnar przeprosił za swoje słowa. Pojawia się jednak pytanie, czy to, co pan Bodnar powiedział było wynikiem jego gapiostwa intelektualnego, czy wynika z tresury, która jest w obydwu przypadkach niezdrowa, zarówno kiedy się mówi nieprawdziwe zdania, jak i wtedy, kiedy się za nie przeprasza. Kłopot polega na tym, że znaczna część polskiej elity przyjęła za swoje, to wszystko co Zachód nam przyniósł w 1990 r., także ustalenia dotyczące naszej przeszłości. Po 1990 r. nieprawdziwa pamięć o II wojnie światowej spłynęła na nas choćby w formie książki „Sąsiedzi” Jana Tomasza Grossa. Pojawia się pytanie zasadne, jak fałszywa narracja zagnieździła się w mózgach ludzi, którzy rzeczywiście tak myślą, jak Jan Tomasz Gross.

Czyli stwierdzenie użyte przez pana Adama Bodnara może być szerszym zjawiskiem, które dotyka część polskich elit?

Tak. Warto się zastanowić, czy ten przypadek nie jest zjawiskiem szerszym opowiadającym o pewnej wrażliwości naszej inteligencji, która jest odpowiedzialna za ważne funkcje w państwie polskim. Grupa, o której mówię, nie jest klonem PRLu i sowieckiego kłamstwa, ale stała się za to  klonem aplikowanej nam z różnych stron fałszywych narracji m.in. na temat relacji polsko-żydowskich.

Panie profesorze, jak powinno się reagować na takie wypowiedzi?

Należy przekonywać tych wszystkich, którzy chcą być kreatorami życia publicznego w Polsce, że powinni nabrać wiedzy i przekonania, że my Polacy mamy prawo do opowiadania, że ratowaliśmy Żydów w czasie II wojny światowej, a nie byliśmy współsprawcami Holocaustu. Powinniśmy przypominać, że Polacy posiadali własne państwo podziemne oraz rząd polski na uchodźstwie, którego struktury wprowadziły ratowanie Żydów do katalogu swoich celów wojennych. I to jest jak najbardziej prawdziwa opowieść o Polakach w czasie II wojny światowej. Ale to nie znaczy, że w Polsce, jak w każdym innym społeczeństwie nie było kreatur, które nie dorastały do wyzwań stawianych przez moralność i prawo stanowione przez państwo podziemne. Jednak te osoby były ścigane przez polskie państwo podziemne. Po 1989 r. zostaliśmy zarzuceni nieprawdą na temat polskich postaw w czasie II wojny światowej. Nieprawdziwe informacje i fałszywe mity zostały nam przekazane nie przez Związek Sowiecki i propagandę komunistyczną, tylko przez wolny świat, a więc przez autorytet, który miał nam rzekomo dostarczać prawdziwą wiedzę. W umysłach części polskiej elity pozostały schematy wypracowywane na Zachodzie przez ośrodki antypolskie albo ignoranckie wobec polskiego dziedzictwa i wiedzy. Na dziś jedyna recepta to nie poddawać się tej fałszywej narracji, a już na pewno nie można być papugą nieprawdziwych poglądów.

Panie profesorze, co będzie jeżeli słowa pana Adama Bodnara zostaną zacytowane przez zachodnie media? Jak mogą zostać odebrane przez opinię publiczną w państwach zachodnich?

Mam nadzieję, że słowa Rzecznika Praw Obywatelskich pozostaną niezauważone. Przy ewidentnej złej woli mogą być wykorzystane do wspierania ocen, że sami Polacy i to w dodatku ważni urzędnicy państwa polskiego zaświadczają, że w Polsce toczy się jakiś spór o udział Polaków w Holokauście. Natomiast przeprosiny pana Bodnara, mogą zostać potraktowane przez zachodnie media, że „Polacy nie potrafią się pogodzić z prawdą i reakcja pana Bodnara starczyła na jedno zdanie, a potem wrócił do kolein wyżłobionych przez krzykliwą propagandę prawicowo-nacjonalistyczną opinii publicznej”. Takie mogłyby pojawić się komentarze w zachodnich mediach.

Szef Reduty Dobrego Imienia Maciej Świrski wzywa Adama Bodnara do dymisji z funkcji Rzecznika Praw Obywatelskich. Czy to słuszny krok?

Raczej bym zamknął temat i nie roztrząsał już go dalej, ponieważ zbytnie roztrząsywanie niewątpliwie doprowadzi do tego, że słowa pana Bodnara zostaną wykorzystane w złym celu. Radziłbym nie dostarczać już paliwa w tej sprawie. Pan Bodnar szybko przeprosił za swoje słowa. Jestem zwolennikiem zakończenia tego wątku. Ale oczywiście rozumiem, że może być on dalej prowadzony w celach politycznych i propagandowych także przez naszą, prawą stronę. Jednak im dłużej będzie trwała dyskusja, tym większa może być mobilizacja różnych środowisk na zachodzie Europy, które znajdą sobie pretekst, żeby głosić, że Polacy nie dorastają do rzekomej prawdy o przebiegu Holokaustu.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ