Obraz działań ABW i prokuratury wobec Marcina P. : „Mówili, kiedy mnie zatrzymają. Nikomu nie zależało na tym postępowaniu”

amber.jpg

Te zeznania powinny skończyć się doniesieniami do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa przez funkcjonariuszy ABW i prokuratury w Gdańsku! Marcin P. ujawnił, że funkcjonariusze gen. Bondaryka na bieżąco informowali go o tym, czy i kiedy zostanie on zatrzymany. Do tego podejrzanie niedbale zabezpieczano informacje z serwerów firmy Amber Gold. Nie weryfikowano też nazwisk osób, które inwestowały w Amber Gold, gdyż nikt nie sprawdził danych klientów.

Nie naciskali na mnie. (…) Nie chciałbym wysnuwać zbyt daleko idących wniosków, ale odnosiłem wrażenie, że nikomu nie zależy na prowadzeniu tej sprawy.

– zeznał Marcin P. przed członkami komisji śledczej.

Marcin P. opisywał szokujące sytuacje, w których opisywał osobliwe działania funkcjonariuszy Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego już po upadku Amber Gold. Ze słów Marcina P. wynika, że agenci ABW informowali go kiedy zostanie zatrzymany!

Dostałem informację o wezwaniu do ABW. Funkcjonariusz powiedział, bym się nie przejmował, bo nie nastąpi wtedy moje zatrzymanie.(…) Na tydzień przed aresztowaniem, funkcjonariusz powiedział, że mam się przygotować, że mam iści siedzieć.(…) z rozmów, które prowadziłem, wynikało, że nic mi teraz nie zrobią, bo nie mają informacji wystarczających na areszt.

– mówił Marcin P.

 

Marcin P. ujawnił też szokujące informacje, które wskazują, ze zabezpieczanie dowodów w siedzibie Amber Gold odbywało się w sposób urągający zasadom śledztwa.

Siedzieli u mnie w gabinecie i śmiali się. Mogłem wychodzić i nie musiałem uczestniczyć we wszystkich czynnościach. Mogłem wyznaczyć pracownika.

– zeznał Marcin P.

Przez trzy dni trwało przeszukanie i zabezpieczanie danych. Nie wszystkie dane przeniesiono z serwerów, wiele utracono.

– opisywał Marcin P.

 

Marcin P. mówł też o liście ok. 30 polityków, którzy byli w bazie Amber Gold jako lokujących środki.

Na pewno było nazwisko prezydenta Adamowicza. Było nazwisko Kopacz Ewa… (…) Żadna z tych osób nie potwierdziła tego. Paweł Adamowicz występuje wielokrotnie; tego nikt nie weryfikował w prokuraturze. (…) Były tam wszystkie opcje polityczne – na szczeblach centralnym i wojewódzkim.

— stwierdził Marcin P.

Ani funkcjonariusze ABW, ani prokuratura, oprócz ostatniej fazy postępowania , nigdy w stosunku do mnie nie zachowywali si w sposób nieuprzejmy.

– przyznał Marcin P.

Jak weryfikowano polityków z listy klientów Amber Gold? Z zeznań Marcina P. wynika, że przeprowadzano to tylko telefonicznie, bez wykorzystania bazy PESEL – „na gębę”. Wiele danych z systemu grupującego klientów utracono na zawsze. Tak wyglądało najważniejsze śledztwo w państwie Tuska?

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ