K. Pawłowicz: „Jeśli bierność Tuska była celowa, to powinno go objąć postępowanie karne. Nie wykluczam jednak Trybunału Stanu”

Krystyna Pawłowicz.jpg

Donald Tusk naruszył przysięgę, którą składa każdy premier. Naruszył też konstytucję, gdyż rada ministrów, na czele której stoi premier, ma stać na straży interesów i bezpieczeństwa państwa i obywateli. Donald Tusk tego nie robił. Dbał tylko o to, by zapewnić sobie stanowisko w strukturach Unii Europejskiej.

– mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl poseł Prawa i Sprawiedliwości Krystyna Pawłowicz.

wPolityce.pl: Tygodnik „wSieci” ujawnił dziś słynną notatkę z 24 maja 2012, w której szef ABW ostrzega najważniejszych ludzi w państwie w tym Donalda Tuska przed Marcinem P. i jego piramida finansowa Amber Gold. Dlaczego premier nie zrobił nic, by powstrzymać oszusta, który dzięki tej podejrzanej bierności mógł wyprowadzić setki milionów złotych oszukanych klientów Amber Gold?

Krystyna Pawłowicz: Wystarczy przeanalizować to o czym politycy PO mówili na nagraniach, zarejestrowanych w „Sowie i Przyjaciołach”, by wiedzieć, że to nieźli cwaniacy. Lidzie z subkultury PO potrafili błyskawicznie załatwiać swoje sprawy i interesy. Pamiętamy słowa Sławomira Nowaka, który prosi, by w firmie jego żony nie przeprowadzać kontroli. Taśmy pokazują, że oni swoich interesów pilnowali dobrze. Trzeba założyć, że w sprawie dotyczącej Amber Gold to cwaniactwo również jest widoczne. Za biernością w sprawie Amber Gold coś musiało stać. Trzeba zachować logikę. Brak podejmowanych działań nie mógł wynikać z głupoty lub niewiedzy. Wiedza była, ale brak działań podyktowany mógł być jakimś wymiernym interesem.

Może chodziło o upadek LOTu? Ta teoria jest dziś bardzo popularna.

Systematycznie doprowadzano polskiego przewoźnika lotniczego do upadku. Linie żebrały wręcz o pieniądze, a Sławomir Nowak twierdził, że pomoc dla LOTu będzie, ale „ostatni raz”. Teraz komisja odkrywa prawdę, z której wynika, że mogło chodzić o doprowadzenie tej linii do upadku. Takich obszarów, dziedzin jest o wiele więcej. A może to „Józef Bąk” (Michał Tusk, syn ówczesnego premiera – red.) szykowany był na szefa nowych linii lotniczych? Tego nie wiemy, ale wiele wskazuje na to, że brak reakcji po wpłynięciu notatki ABW nie był przypadkowy. Może to środowisko było przekonane, że nigdy nie straci władzy? Pewnie dlatego, ci ludzie, nawet nie ukrywali swojej bierności.

 

Pojawiają się głosy, że Donald Tusk powinien stanąć przed Trybunałem Stanu.

Donald Tusk naruszył przysięgę, którą składa każdy premier. Naruszył też konstytucję, gdyż rada ministrów, na czele której stoi premier, ma stać na straży interesów i bezpieczeństwa państwa i obywateli. Donald Tusk tego nie robił. Dbał tylko o to, by zapewnić sobie stanowisko w strukturach Unii Europejskiej.

Ale czy to, co już wiemy wystarczy, by spełnić przesłanki postawienia Donalda Tuska przed Trybunałem Stanu?

Cały materiał powinien być jeszcze raz procesowo przeanalizowany. Pamiętajmy, że w takim wypadku materiał dowodowy jest niezwykle ważny – nie wystarczy się domyślać, nawet jeśli pewne fakty przynosi nam logika. Jeśli komisja ustali ponad wszelką wątpliwość, że bierność premiera Donalda Tuska była celowa, to powinno go objąć postępowanie karne. Nie wykluczam jednak, że powinien stanąć on przed Trybunałem Stanu. Jedna procedura drugiej nie przeszkadza.

Jak, w świetle informacji ujawnionych przez tygodnik „wSieci”, rysuje się kondycja państwa, rządzonego przez Donalda Tuska?

Powoli rysuje nam się już pełen obraz. Obraz państwa prawie mafijnego. Co ciekawe, Platforma Obywatelska, we wniosku do Trybunału Stanu, zarzucała prezesowi Jarosławowi Kaczyńskiemu budowanie takie państwa. Dziś widzimy cała hipokryzję PO. To ta partia budowała system mafijny w Polsce. Ówczesne tezy prezesa Jarosława Kaczyńskiego, w świetle dzisiejszych dowodów, potwierdzają się. To prezes Kaczyński mówił, że w Polsce istnieje system powiązań towarzysko – politycznych o charakterze mafijnych. Dziś już wiemy o tym na pewno. To wywołuje wściekłość ludzi Platformy Obywatelskiej.

 

Ta niechęć u Donalda Tuska do odpowiadania za swoje czyny udziela się też innym politykom Platformy Obywatelskiej. Hanna Gronkiewicz-Waltz nie kwapi się, by przed Komisją Weryfikacyjną odpowiadać za swoje decyzje reprywatyzacyjne.

To bardzo typowe dla środowiska Platformy Obywatelskiej, ale nie tylko. Środowiska lewicowe, germanofilskie i rusofilskie, ludzie, którzy mają usta pełne banałów o odpowiedzialności, gdy przychodzi czas rozliczenia, to niezbyt chętnie przed nim stają. Pan Grzegorz Schetyna codziennie mówi, jak to będzie rozliczał, gdy PO zdobędzie władzę. Tymczasem, gdy politycy tej formacji mają odpowiadać za swoje czyny, to uchylają się od tej odpowiedzialności. To mentalność Kalego. Dziś pani Hanna Gronkiewicz-Waltz podważa legalność Komisji Weryfikacyjnej i mówi coś o niekonstytucyjności tej instytucji. To jej droga obrony, przewrotny sposób, by zrzucić z siebie odpowiedzialność. Złodziej najgłośniej krzyczy: ”łapać złodzieja”. To mentalność oprychów. W takiej sytuacji władza musi być stanowcza. Nie chodzi o jakąś polityczną satysfakcję. Odpuszczanie Hannie Gronkiewicz-Waltz jest demoralizujące społecznie. Tacy ludzie jak obecna prezydent Warszawy nie szanują prawa i państwa.

źródło: wpolityce.pl

ZOSTAW ODPOWIEDŹ