
W Radiu Wrocław w ramach cyklicznych spotkań z politykami, w programie Tomasza Dudy pn. Polityka Polityczna rozmawiano o Igrzyskach Sportów Nieolimpijskich World Games 2017. Mamy wydane 120 mln.zł na organizację i promocję Word Games ale czy pozostanie nam coś po tych igrzyskach? – raczej nie, dało się słyszeć.
W świecie, ta impreza absolutnie nie odbiła się żadnym echem, a w Polsce tylko w małym zakresie, mówili politycy. Jedynie we Wrocławiu, dzięki dużej promocji medialnej, wiemy o wydarzeniach. Zatem można postawić sobie pytanie, czy Wrocław nie miał pilniejszych wydatków? Czy było nas stać na organizowanie tego typu igrzysk? Co prawda zostanie nam basen na Wejherowskiej, Stadion Olimpijski i tor wrotkarski – ale ich utrzymaniem zajmą się znowu podatnicy, bo znowu nie ma pomysłu na te obiekty. Nawet – jak słusznie zauważył Marcin Wojtera (PO) magistrat odwrócił się od lokalnych przedsiębiorców i w Strefie Kibica mamy zagraniczny podmiot.
Mimo tego, że pewnie będzie dużo sportowych emocji, to jeśli chodzi o samą organizację, w wielu kwestiach niesmak pozostanie
Wincenty Elsner (SLD)
Władze miasta zapowiadały co najmniej kilkanaście milionów wpływów z różnych tytułów, po tych igrzyskach. Ja śmiem wątpić, czy faktycznie te ćwierć miliarda, czy nawet więcej, czy ta kwota zostanie w jakiejkolwiek kwocie zwrócona. Czy to poprzez wpływy z rzekomych transmisji na pół świata, czy z działalności biznesowej miasta
Andrzej Jaroch
Jak wiemy Miejski Stadion nie przyniósł złotówki dochodu, teraz podobnie. To jest przejaw gigantomanii, która będzie nas sporo kosztowała
Jak mówił Patryk Wild, w pierwszych pomysłach na Euro 2012 była modernizacja Stadionu Olimpijskiego
I należało trzymać się tego planu a teraz mamy ogromny problem, bo wzrosła liczba miejsc i obiektów do utrzymania
źródło: radiowroclaw.pl
MP















