Mec. Tomczyński: Projektu ustawy, który godziłby intencje ministra Ziobry i stanowisko pani prezes Gersdorf nie ma i nie będzie

Za rządów pana prezesa Rzeplińskiego w TK przepisy proceduralne i przepisy prawa zostały gdzieś całkowicie odsunięte na bok, w sprawie Mariusza Kamińskiego także. Teraz wreszcie Sąd Najwyższy stosuje przepis prawa, który zastosować musiał. Należy się tylko cieszyć, że dzisiaj było mniej polityki w sądownictwie, a więcej prawa

—mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl mec. Adam Tomczyński, były sędzia, wykładowca Wyższej Europejskiej Szkoły Prawa i Administracji.

wPolityce.pl: Sąd Najwyższy zawiesił postępowanie kasacyjne ws. Mariusza Kamińskiego. Opozycja podnosi już alarm, że to porażka polskiego prawa, bo SN zrewanżował się prezydentowi za weto. Jak ocenia Pan tą sytuację?

Mec. Adam Tomczyński: Artykuł 86 ustawy o organizacji Trybunału Konstytucyjnego wyraźnie stanowi, że w przypadku zaistnienia sporu kompetencyjnego oba organy uczestniczące w sporze zawieszają swoje postępowanie. Tutaj wniosek marszałka Sejmu dotyczył sporu kompetencyjnego pomiędzy panem prezydentem Rzeczypospolitej, a Sądem Najwyższym. Jeśli TK przyjął tę sprawę do rozpoznania, to z mocy owego artykułu 86 ustawy o organizacji TK SN nie ma innego sposobu działania, niż zawieszenie postępowania do chwili rozpoznania sporu przez TK.

Jaki z tego wypływa wniosek?

W związku z tym bardzo się cieszę, bo wreszcie zaczynamy wracać do prawa. Bo niestety za rządów pana prezesa Rzeplińskiego w TK przepisy proceduralne i przepisy prawa zostały gdzieś całkowicie odsunięte na bok, w sprawie Mariusza Kamińskiego także. Teraz wreszcie Sąd Najwyższy stosuje przepis prawa, który zastosować musiał. Należy się tylko cieszyć, że dzisiaj było mniej polityki w sądownictwie, a więcej prawa.

Jak przyjął Pan wywiad ministra Ziobry, w którym krytycznie odniósł się do wet prezydenta?

Moim zdaniem reforma systemu sądownictwa jest bezwzględnie konieczna. To, co zaproponował minister Ziobro jeśli chodzi o SN było reformą idącą maksymalnie daleko, pozwalającą na odsuniecie od orzekania wszystkich osób często związanych jeszcze z orzecznictwem z lat 70. i 80. Popieram te reformy, bo uważam, że żadnymi półśrodkami nic nie zrobimy. Ale z drugiej strony pan prezydent ma pewne swoje bardzo określone uprawnienia. I o ile chodzi o ustawę o Krajowej Radzie Sądownictwa, to tutaj zupełnie nie widzę żadnych problemów konstytucyjnych. Wydaje mi się, że gdyby pan prezydent wcześniej zaproponował większość 3/5 przy wyborze sędziów, to byłoby dużo lepiej i dużo sprawniej, a  ustawa byłaby już podpisana.

A w przypadku ustawy o SN?

Rozumiem, że pan prezydent może mieć jakieś wątpliwości, przynajmniej w dwóch kwestiach. W kwestii bardzo szybkiej procedury uchwalania ustawy o SN i pewnie też w kwestii wygaszenia kadencji sędziów SN, którzy nie mają jeszcze ukończonych 65 lat. Bo co prawda artykuł 180 ustęp 5 Konstytucji na to pozwala w przypadku zmiany ustrojów sądów, to zawsze może być dyskusja czy te zmiany, które w tej chwili są wprowadzane w ustawie o SN są zmianami dotyczącymi ustroju sądu. I tutaj pan prezydent może takiego zdania nie podzielać. Generalnie uważam, że  jeśli w ogóle mamy mówić o jakiś zmianach i nie tylko w sądownictwie, ale szerzej w państwie, to niewątpliwie PiS musi działać ramię w ramię z panem prezydentem, bo inaczej żadnych zmian nie będzie.

Jest według Pana szansa, by prezydencki projekt został przygotowany w dwa miesiące?

Uważam, że takiego projektu, który godziłby intencje ministra Ziobry i stanowisko pani prezes Gersdorf nie ma i nie będzie. Dlatego, że nie da się pogodzić wizji radykalnych zmian w sądownictwie z wizją pozostawienia wszystkiego, żeby było tak, jak było. Tak się nie da. Oczekuję, że będzie jakiś projekt kompromisowy, być może ostanie się w nim przejście sędziów w stan spoczynku do 65 roku życia. To spowoduje, że powstaną nowe miejsca w SN i że zostanie on  istotnie zmieniony. Ale nie wierzę w taki projekt, który będzie zaakceptowany przez obie strony, a także, że będzie on ostatecznie zbliżony do tego, który przedstawił pan minister Ziobro. To znaczy nie wierzę w usuniecie wszystkich sędziów SN.

źródło: wpolityce.pl

ZOSTAW ODPOWIEDŹ