Grażyna Najnigier: Dlaczego służba dyplomatyczna jest do naprawy?

MP Grażyna Najniger

37 lat temu studentka I  roku Politechniki Wrocławskiej zapisuje się do NZS. Władza ją gnębi, podobnie jak wielu innych młodych ludzi zarówno na uczelniach, jak i w zakładach pracy. W strukturach studenckiego związku jest członkiem Zarządu NZS Politechniki Wr., organizuje od podstaw bibliotekę wydawnictw z drugiego obiegu i spoza kraju. Generał Jaruzelski zatrzymał ją 4 stycznia 1982 roku. Przeżyła więzienie i internowanie w Gołdapi a po zwolnieniu szykany… aż do Okrągłego Stołu.

13 grudnia 2016 roku Prezydent RP Andrzej Duda, za wybitne zasługi w działalności na rzecz przemian demokratycznych w Polsce, a także za osiągnięcia w podejmowanej z pożytkiem dla kraju pracy zawodowej i społecznej odznaczył Grażynę Najnigier Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. Natomiast Krzysztof Szwagrzyk, za zasługi w działalności na rzecz niepodległości i suwerenności Polski oraz respektowania praw człowieka w Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej odznaczył Najnigier Krzyżem Wolności i Solidarności.

Dzisiaj Grażyna Najnigier wspominając haniebne dla państwa polskiego czasy, kiedy komuniści wysługując się rozbudowanym aparatem bezpieczeństwa bronili sowieckiego systemu i narzuconej nam władzy potwierdza, że niczego nie żałuje. Po prostu – warto było.

Zasadniczo żyjemy w takim kraju, o który walczyłam 37 lat temu. Cieszymy się wolnością słowa, mamy zapewnione wybory demokratyczne. Może nie wszystko jest tak różowe, jak byśmy chcieli. Jeszcze jest dużo do zrobienia, ale wiem, że sprawy kraju idą w dobrym kierunku. Pomimo usilnych starań destabilizacyjnych niewielkiej ale za to bardzo głośnej  grupy, zostały wprowadzone bardzo ważne ustawy, które obiecano Polakom.

Uważa pani, że służba dyplomatyczna jest do naprawy. Dlaczego ?

Zasadniczo nasza dyplomacja pozostawia wiele do życzenia. Służy w niej wielu dobrze wykształconych ludzi, lecz równie wielu ma epizody  współpracy z tajnymi służbami, takimi jak  wywiad lub kontrwywiad PRL. Zatem tak naprawdę, nie wiadomo komu służyli i nadal służą. Ani wywiad, ani kontrwywiad nie stanowiły autonomicznych organizacji i jak powszechnie wiadomo,  były podporządkowane KGB i GRU. Słowem są to ludzie, którzy nie powinni być zatrudnieni w służbie dyplomatycznej niepodległego i suwerennego państwa.

W Polsce nie ma szkół o profilu dyplomatycznym. Skąd wziąć nowe kadry?

W XX-leciu międzywojennym mieliśmy świetnie wykształcone w służbie dyplomatycznej kadry, w dużej mierze wywodzące się z ziemiaństwa, które w sposób naturalny było do tej służby predystynowane. W tamtym czasie duży  kładziono nacisk na  kształcenie dyplomatów. Powstały szkoły, w których młodzi ludzie uczyli się języków obcych, kindersztuby, ogólnej ogłady, poznawali sztukę dyplomacji. Polska dyplomacja przed II wojną stała na wysokim poziomie, zatrudnieniała profesjonalistów. Zastanawiam się, dlaczego po w pełni demokratycznych wyborach parlamentarnych nie można było powtórzyć tego sprawdzonego modelu? Teraz, jako państwo, musimy wykonać tytaniczną pracę. Szkoła już jest, ale kształci za mało kadr, a potrzeba zmian jest ogromna. Zanim wykształcą się nowi dyplomaci, już teraz należy wyłuskiwać zdolnych ludzi znających języki, przeszkolić na szybkich i intensywnych kursach i… puścić na głęboką wodę. Ja dałabym im szansę, aby szybko stworzyć nowe, lepsze kadry i odsunąć stary, posowiecki korpus służby dyplomatycznej. De facto zmiany z czasów ministrów Skubiszewskiego i Geremka się nie sprawdziły.

Gruntownej wymiany potrzebują ataszaty, konsulaty, niejednokrotnie razem z całą obsługą techniczną. Dobrym przykładem na fatalne funkcjonowanie polskich ambasad jest sprawa powszechnego użycia w światowych, meanstrimowych mediach określenia „polish death cump”. Przez lata nasze służby dyplomatyczne nie reagowały na ten ewidentny fałsz. Młodzi ludzie i to za własne pieniądze, poświęcając swój czas i organizując akcję w mediach społecznościowych podjęli skuteczne działania. Zorganizowali przez europejskie kraje przejazd ogromnego baneru ze sprostowaniem fałszywej narracji. Ambasadorowie pobierali pensję, tylko za co? Obecnie presja opinii publicznej jest tak duża, że służba dyplomatyczna reaguje błyskawicznie. Częściowo te kadry są z nadania obecnego rządu.

Spór polsko-polski jest podgrzewany tylko przez jedną stronę. Komu najbardziej zależy na tym aby napięcie ciągle wzrastało?

Odpowiem na przykładzie jednego emerytowanego wojskowego. Pan Mazguła to człowiek, który dokładnie wie co robi. Posiada instrukcje i według nich postępuje, do czego został wynajęty. Pytanie  przez kogo? I kto ma w tym interes, żeby  ludzie  pokroju p. Mazguły zachowywali się tak, jak się zachowują? Żeby na swoich demonstracjach robili dużo szumu, stwarzali fałszywą narrację o braku demokracji, o łamaniu Konstytucji, tworzyli atmosferę groźnych zjawisk dziejących się tu i teraz. Paradoksalnie, gromadzą się, zrzeszają i protestują w kraju, gdzie podobno nie ma swobód demokratycznych i łamane są prawa człowieka. Są głośni i agresywni, media natychmiast podchwytują tę narrację  i oto mamy „ofiary Konstytucji”. Słowem protestują, jednocześnie destabilizują sytuację w kraju, a może prawdziwiej będzie powiedzieć, że usiłują destabilizować. To się łączy z drugą częścią pytania, w tym sensie, że uważam, iż Rosja nadal odgrywa u nas istotną rolę.  Jest państwem, któremu zależy na tym,  aby Polska była krajem niestabilnym.  Podobny scenariusz, z powodzeniem,  został zrealizowany w Gruzji i na  Ukrainie. Następne w kolejności są Państwa Bałtyckie.

Rosja wciąż  uważa, że Polska jest ich strefą wpływu i, że ma nadal decydujący głos dotyczący spraw zewnątrznych i wewnętrznych naszego kraju. Mimo, że weszliśmy do NATO i UE, ich agentura jest na tyle silna i  posłuszna, że zrobi wszystko, aby odzyskać swoje wpływy.

MP

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj